Posted by Łukasz | Posted in Przemyślenia, Tanie Granie | Posted on 28-03-2010-05-2008
11
Istnieje gatunek niedźwiedzi brunatnych zamieszkujących zachodnią część Kanady, charakteryzujący się dość odjechanym (jak na nasze ludzkie standardy) zachowaniem. Mianowicie nie raz tamtejsi myśliwi, czy leśnicy widzieli, jak taki misio sam dobrowolnie wchodzi w zastawione przez kłusowników wnyki. Delikwent podchodzi do pułapki i z miną przygłupa tupie nogą w nadziei, że leżące żelastwo efektownie mu się na nodze zakleszczy. Cieszy się potem niewspółmiernie, a na wszystkich dobrych leśniczych, chcących mu pomóc, warczy i odgraża się pięściami (czy tam łapami). Na razie żadna mądra głowa nie wyjaśniła, skąd bierze się takie dziwne zachowanie i radość z włażenia w pułapki. Może niepohamowana chęć zwrócenia na siebie uwagi? A może to niedźwiedzice podczas leśnych igraszek podgryzają swoich partnerów w łapy i ci potem szukają podobnych wrażeń, tyle że samotnie?
Posted by Łukasz | Posted in Bez kategorii | Posted on 25-03-2010-05-2008
1
Dzisiaj tak króciutko:
Wielkie propsy dla Bizona za porobienie grafik do opisów gier. Naprawdę zajebiście to wygląda. Ba!, daje nawet złudzenie, że sam tekst jest równie dobry i co naiwniejszy spróbuje przeczytać
.Piszę o tym, żeby przypomnieć, że choć za teksty odpowiedzialny jestem tutaj ja, to wszystko sprawnie hula i dobrze wygląda dzięki Bizonowi właśnie. Po prostu czytałem ostatnio wypowiedzi o „moim” blogu, więc oficjalnie prostuję; To nie jest „mój” blog.
Aha i na końcu jeszcze taki mały teaser:
W następnych notkach przeczytacie o tym; jak z Bizonem uniknęliśmy polskiego narodowego specjału (czyt. wpierdolu) i co ma z tym wspólnego Fallout. Ponadto będzie o niedźwiedziach, które z własnej woli wchodzą w myśliwskie wnyki i jest im dobrze.
Posted by Łukasz | Posted in Przemyślenia | Posted on 17-03-2010-05-2008
10
Miało nie być wojen, szufladkowania graczy na takich i innych ,w zależności na jakiej platformie grają. Uważałem się za chłopaka z dystansem podchodzącego do żarliwych dyskusji o wyższości jednego nad drugim, a nawet potrafiłem godzić zwaśnione strony. W końcu wszyscy jesteśmy kochającymi się wzajemnie dziećmi tej samej matki ziemi, czyż nie?
Otóż nie! Skończyło się bycie Jezusem, Ghandim, Buddą czy innym Obamą. Dziś jestem zły. Ba, jestem nawet gotów połamać klawiatury na głowach wszystkich graczy PC-towych którzy mi się nawiną. (Sobie nie połamię, bo mam laptopa więc musiałbym go całego niszczyć, a szkoda). Ja się jeżę, a moje konsole smutnie pochlipują na wspomnienie cynicznych uśmiechów mówiących : ”Ja tu gram na serio, a ty spierdalaj do swojej piaskownicy dzieciaku”. Okazało się, że tak właśnie jestem odbierany wśród fanatyków myszki i klawiatury.
Posted by Łukasz | Posted in Przemyślenia | Posted on 05-03-2010-05-2008
12
O akcji Nie Przerabiam Nie kradnę i kontrakcji społeczności graczy nie pisałem dotąd nic, bo tak na dobrą sprawę ciężko mi bronić konkretnego stanowiska. W każdym razie zacznę po kolei i opowiem jak kształtowały się moje przemyślenia w trakcie rozwoju całej afery, akcji, wydarzenia, czy jak to tam sobie nazwiecie.
Najpierw dowiedziałem się o akcji Microsoftu. Uznałem, że promowanie nieprzerabiania Xboxa i wyraźne zaznaczenie, niezgodności z prawem tego procederu jest jak najbardziej ok. Do tego fajnie, że jest konkurs (mieliśmy z Bizonem nagrać własny konkursowy testymoniał do czego niestety nie doszło) i można pośmiać się z wygłupów znanych redaktorów. Co prawda niektórzy byli dość „kwaśni” a inni zbyt bełkotliwi, ale generalnie idea jak dla mnie trafiona.
Posted by Łukasz | Posted in Recenzja, XBOX 360 | Posted on 05-03-2010-05-2008
0

Skupienie, odpowiednia pozycja, jeszcze tylko zwiększyć prędkość i…. HOP! W trakcie lotu łapię deskę za krawędź, przechylam się, co pozwala mi wykonać podwójne salto w tył (podobno backflip się to nazywa). Nie ląduję od razu na śniegu, niedoczekanie! Będąc w powietrzu rozglądam się uważnie… o mam! Zanim dotknę gruntu, przejadę się jeszcze po tamtej przechylonej sośnie. Po idealnym lądowaniu zatrzymuję się na chwilkę ponapawać dumą i pięknym widokiem dziewiczych gór. Mogę teraz wziąć udział w jednych z wielu zawodów organizowanych na stoku, kupić sobie nową deskę, buty, wiązania, czy nawet czapkę i rękawiczki. Albo nie… po prostu pozjeżdżam sobie i spróbuję odkryć nowe wypasione miejscówki do robienia moich trików. Jak mi się znudzi, usiądę na stoku z wypiętą dechą i porzucam śnieżkami w przejeżdżających borderów. Nie spodoba im się to i prawdopodobnie też zaczną we mnie rzucać… będzie naprawdę odlotowo!