Podcast 2pady #23

O nowej modzie narzekań kilka.

24 sierpnia 2010 |
Autor: zompi |

7

O nowej modzie narzekań kilka.

Dzisiaj postanowiłem ponarzekać na nową, dopiero co pojawiającą się modę, a mianowicie importowanie save’ów z poprzednich części gry. Owszem, pomysł jest nienowy, pojawił się chociażby w takim Baldur’s Gate 2 (rok 2000) , w którym można było wgrać sobie postać z „jedynki” ze wszystkimi statystykami itp. Ostatnio pojawiło się jednak rozwinięcie tego pomysłu, a mianowicie: Nie tylko postać pozostaje ta sama ale decyzje, które podjęła w poprzedniej części gry mają wpływ na fabułę w następnej. Cudo to wprowadziło BioWare w swoim Mass Effect 2 i chociaż na początku pomysł wydaje się genialny to wywołał u mnie mieszane uczucia.

Owszem, rozwiązanie to sprawia, że mamy do czynienia z najprawdziwszą kontynuacją. To tak jakbyśmy mieli jedną grę ale podzieloną na kilka części z tym samym bohaterem (którego de facto sami stworzyliśmy), który posiada taki sam charakter i z tą samą historią. Jeżeli w poprzedniej części kogoś zabiliśmy nie pojawi się ponownie, jeżeli komuś pomogliśmy może się okazać, że teraz nam się odwdzięczy. Super sprawa. Ale pojawia się pewien problem natury technicznej.

Pierwszy Mass Effect pojawił się w 2007 roku (na PC w 2008), a jego kontynuacja w 2010. Łatwo policzyć że między premierami obydwu części mamy różnicę 2-3 lat. Informację o tym, że będzie można importować postać z „jedynki” do nowego dzieła twórcy gry ujawnili światu kilka miesięcy przed premierą. I teraz dochodzimy do sedna sprawy: Aby zaimportować swojego Sheparda do Mass Effect’a 2 musiałbym mieć zainstalowaną „jedynkę” (a w ciągu tych 2 lat trochę gier się przewinęło, a mój dysk twardy nie powala pojemnością), albo przed jej usunięciem zgrać sobie pliki z zapisaną grą do jakiegoś bezpiecznego miejsca. Problem w tym, że po ukończeniu gry nie miałem pojęcia, że za dwa lata będę potrzebował jej save’ów.

BioWare wybrnął z tej sytuacji w taki sposób, że można było zagrać w Mass Effect’a 2, tworząc postać od nowa i podążać domyślną ścieżką fabularną. Co prawda wiele kluczowych decyzji, jakie podjąłem wcześniej okazały się właśnie domyślne ale zdarzało się, że coś działo się nie tak. A to jakaś postać narzeka, że zrobiłem coś czego tak naprawdę nie zrobiłem, albo ktoś ma do mnie żal bo nie uratowałem jej misia mimo, że pociłem się nad tym questem i w końcu udało mi się go wykonać (to tylko obrazowe przykłady, żeby spoilerów nie robić). Bez dwóch zdań – granie nową postacią w Mass Effect 2 z pewnością nie dostarcza takich samych wrażeń i smaczków jak granie tą samą postacią, którą przeszło się poprzednią część. Wyjściem byłoby dodanie jakiegoś „edytora”, w którym można by podać najważniejsze decyzje jakie podjęło się w trakcie gry w poprzednią część ale BioWare jakoś na to nie wpadł. Jeszcze innym wyjściem byłoby zagranie w „jedynkę” jeszcze raz (swoją drogą, autorzy pewnie na to liczyli, ponieważ mogliby zgarnąć trochę pieniążków za sprzedaż tejże części) ale RPG to niestety gatunek, na który trzeba poświęcić wiele godzin i który przy przechodzeniu n-ty raz nie dostarcza już tyle zabawy i niespodzianek co za pierwszym.

polecamy   O nowej modzie narzekań kilka.Nauczony przez to przykre doświadczenie zachowałem pliki z save’ami z Mass Effect 2 i Dragon Age: Origins i jak się potem okazało – słusznie, ponieważ BioWare’owi spodobała się nowa technologia i uznał, że w Mass Effect 3 i Dragon Age 2 będzie można wgrać swoje postacie z poprzedniej części. Również  inne studio podłapało ten sam pomysł i planuje zastosować go w swojej grze. Mowa tu o rodzimym Wiedźminie 2, który nie dość, że zaserwuje nam rozwiniętą i poplątaną fabułę, to jeszcze decyzje podjęte w „jedynce” będą miały wpływ (jeszcze bardziej znaczący niż w dziełach BioWare) na fabułę „dwójki”. Wystarczy wspomnieć, że Wiedźmin 2 będzie posiadał trzy początki gry (czyli tyle ile jest zakończeń w Wiedźminie 1). Tutaj pojawia się ten sam problem co poprzednio. Między premierami obydwu gier (jeżeli premiera „dwójki” się nie przesunie) mamy aż 4 lata. Po ukończeniu części pierwszej nie miałem szans wiedzieć, że po takim okresie czasu będę potrzebował zapisów tej gry, ponadto nie widziałem sensu trzymania ich u siebie na dysku. Teraz okazuje się, że przed premierą „dwójki” będę musiał przejść pierwszą część jeszcze raz (a gra jest dłuższa od Mass Effect’a), ponieważ nie chcę znowu tracić fabularnych smaczków jakie dla mnie szykują twórcy gry.

Co ciekawe, kiedy podzieliłem się swoją opinią na temat importowania save’ów na oficjalnym forum Wiedźmina okazało się, że chyba tylko ja nie mam w zwyczaju zachowywać swoich zapisów gier. Może to w takim razie ja jestem jakiś dziwny? Prawda jest taka, że w grach RPG taki zabieg będzie stosowany coraz częściej, ponieważ daje on niesamowite możliwości poplątania fabuły i częstowania graczy przeróżnymi smaczkami. Dlatego po przejściu każdej gry tego gatunku, ja z pewnością będę zostawiał sobie pliki z save’ami.

Podziel się na:
  • Facebook
  • Google Buzz
  • Twitter
  • Blip
  • Flaker
  • Wykop
  • Blogger.com
  • Gadu-Gadu Live
  • Grono.net
  • Forumowisko
  • Digg
9

zompi

Damian Nowakowski

zompi2@gmail.com

Komentarze (7)

Jesteś dziwny ;) Hehe, żart oczywiście.

Cóż, mi osobiście patent strasznie się podoba, gdyż pozwala mi bardziej niż kiedykolwiek identyfikować się z bohaterem i jego wyborami podczas rozgrywki. Ba, chciałbym, aby podjęte przeze mnie wybory jeszcze bardziej rzutowały na kontynuację i miały swoje wyraźniejsze następstwa. Owe „smaczki”, które opisałeś są w porządku, ale w Mass Effect 2 spodziewałem większych konsekwencji i mam nadzieję, że w trójce solidnie to skumulują ;)

Co do kasowania save’ów i ponownego przechodzenia gry, możesz mieć trochę racji… Jednak mnie owy system jeszcze bardziej zachęcił, by ponownie ukończyć grę, która bardzo mi się podobała i wykreować jak najlepszą, według moich preferencji, postać. A grało mi się równie miodnie co za pierwszym razem i jeszcze lepiej wczułem się w to, bez wątpienia, świetne uniwersum. Co więcej, gdy dowiedziałem się o owej funkcjonalności, miałem save’y z pierwszego ukończenia ME1, ale grę i tak ponownie przeszedłem, gdyż, jak wyżej, chciałem, by wszystko było dokładnie po mojemu ;) I żeby było śmieszniej, również mam takowy odruch, że zostawiam save’y z rozegranych przeze mnie gier „bo a nuż zechcę do niej wrócić” ;-)

Pomyśl o tym nie, jak o próbie ponownego zarobienia pieniążków na starszym tytule, tylko w ten sposób, że masz szansę przebić się swoim, jedynym w swoim rodzaju bohaterem, który będzie odzwierciedlał Ciebie, a jego poczynaniami przeżyjesz jedną z najbardziej epickich przygód życia :-)

Może nieco popłynąłem… no ale tak to widzę ;-)

PS. Gwoli ścisłości, w Dragon Age II nie będziemy importować swojej postaci, lecz jedynie wybory przez nią podjęte, gdyż dwójka będzie posiadać zupełnie nowego, mówiącego bohatera na wzór tego z Mass Effect.

Ja też nigdy nie kasuje save-ów, nigdy nie wiadomo kiedy się przydadzą :)

Ja w sumie często pozbywam się starych sejwów. Być może jednak zainwestuje pendrive’a, napiszę na nim „sejwy, nie kasuj” i wrazie co będę bezpieczny.

Przechodzenie savów to akurat świetna sprawa.

Kumpel przeszedł 3 razy ME1 przed premierą drugiej części :P Raz na X-klocku, potem się skądś dowiedział, że na Arcade nie będzie można użyć tych savów – co okazało się bzdurą :P Więc przelazł dwa razy na PC, żeby mieć max lvl bo savy skasował. W przypadku ME1 to sama przyjemność – choć nawet on rzygał potem tą grą :D

Sprawa jest na tyle marginalna, że nie widze w tym żadnego problemu. Do tej pory taki zabieg lansują tylko dwa studia, które trafiają tym do grona zapaleńców, od lat grających w cRPG. Wybaczcie, ale każdy kto grał na PC 10-15 lat temu kopiuje swoje savy – przy starych Windowsach to była konieczność :D A konsola robi to za nas :D Pozatym „problem” dotknął jak narazie naprawde dobrych gier, nawet jak ktoś nie ma back-upa to przejście tych RPGów to czysty fun :D

BTW. Pozdrawiam całą ekipe 2padów :D To mój pierwszy komenatrz, mam nadzieje, że materiały będziecie mieli na tyle interesujące, że będę tu zaglądał codziennie :D

A teraz… „Gary móv ałt!” :D

W sumie Kemer ma rację. Przechodzenie sejwów jest jak najbardziej ok pod warunkiem, że gracz, który sejwów nie ma, nie będzie mieć problemów z graniem. Bo inaczej to kosa jest „:)

No dokładnie, kosa na całego :D
Ale chyba nikt nie popełnił by takiego harakiri, żeby bez savów nie można grać w drugą część – to był by tak zwany kontrolony strzał w kolano :D

szkoda ze tworcy przed premierą nie mowią o tym że kontynuacje będa posiadaly import save’ów, oszczędzliby mi ponownego przechodzenia paru gier. wkurza mnie także że czasem gra potrafi sama wywalic save’y przy odinstalowywaniu (vide: dragon age na pc) bez najmniejszego zająknięcia, teraz będe musiał przejśc je jeszcze raz zanim kupię dwójke.

Napisz komentarz